leonard-cotte-WP77TQnwTr4-unsplash

Medytacja – doskonała na stres

Nadmierny stres to prawdziwa plaga naszych czasów. Nie dość, że z pewnością nie wpływa dobrze na naszą psychikę, to jeszcze – jak się okazuje – w dużych dawkach znacząco pogarsza nasze zdrowie fizyczne, a nawet skraca życie. Do takich wniosków doszły Elizabeth Blackburn, biochemiczka i laureatka nagrody Nobla, oraz Elissa Epel, psychiatra. Badaczki opublikowały w 2004 roku rezultaty swoich pionierskich badań nad destrukcyjnym wpływem stresu na długość telomerów. Telomery to fragmenty chromosomu, które są ważnymi elementami mechanizmu gwarantującego prawidłowe powielanie materiału genetycznego. Ich skracanie się wraz z każdym podziałem komórki jest jednym z kluczowych powodów starzenia się naszego ciała. Istnieje jednak enzym, zwany telomerazą, zdolny do ochrony i rekonstrukcji telomerów. To, w jakim stanie znajdują się nasze telomery i jaki mamy poziom telomerazy, świadczy o naszym zdrowiu oraz „biologicznym wieku” organizmu. Przewlekły stres, jak wykazały Epel i Blackburn, może znacząco wpłynąć na przedwczesne skrócenie się telomerów, a tym samym na pogorszenie się naszej kondycji fizycznej i skrócenie życia.


Jednak badaczek nie zadowoliło samo odkrycie wpływu stresu na nasze zdrowie fizyczne i postanowiły pójść dalej: chciały znaleźć skuteczne sposoby ochrony telomerów przed nadmiernym kurczeniem się. Próba sprostania temu wyzwaniu doprowadziła Blackburn i Epel w rejony, które dla nauki głównego nurtu są kontrowersyjne. Otóż w wyniku współpracy z kilkudziesięcioma grupami naukowców z całego świata udało się badaczkom ustalić, że ćwiczenia, zdrowe odżywianie się czy dobre relacje społeczne pomagają chronić telomery przed skutkami stresu, ale jedną z najbardziej skutecznych aktywności, która wykazuje działanie ochronne, jest medytacja. Wiele wskazuje na to, że może ona spowalniać degradację telomerów, a nawet je wydłużać.

 
Perspektywy, które otwierają pionierskie i pilotażowe badania w tym zakresie, są bardzo obiecujące. W jednym z eksperymentów odkryto, że w grupie osób, które uczestniczyły w trzymiesięcznym kursie medytacji, poziom telomerazy po jego zakończeniu był wyższy o 30% niż w grupie kontrolnej. W wypadku innych badań przeprowadzanych na osobach uprawiających różne formy medytacji – regularnie i przez odpowiednio długi okres czasu – wyniki wykazywały spory wzrost telomerazy w stosunku do jej poziomu u osób z grup kontrolnych – nawet tych, które korzystały z innych form relaksu: np. słuchały uspokajającej muzyki. Formy medytacji, którym poddawały się osoby badane przez Epel, Blackburn i współpracujące z nimi grupy naukowców, były zróżnicowane – wahały się od technik polegających na koncentrowaniu się na oddechu do recytowania mantr, czyli krótkich formuł modlitewnych.

Dlaczego akurat medytacja?

Naukowcy zastanawiają się nad tym, jak to się dzieje, że właśnie medytacja tak dobroczynnie wpływa na kondycję naszych telomerów. Prawdopodobnie wszystko sprowadza się do jej niezwykłej zdolności do obniżania poziomu stresu. Medytujący poznają sposoby pozwalające na życie skupione na teraźniejszości, co znacznie redukuje nadmierne i często niepotrzebne zamartwianie się przyszłością lub rozpamiętywanie przeszłości – a takie postawy, jak wiadomo, odpowiedzialne są za powstawanie niepokoju i zdenerwowania. Dodatkowo, obserwując podczas medytacji własne myśli i emocje, praktykujący uczą się je lepiej zauważać i rozpoznawać również w życiu codziennym, a także zyskują do nich większy dystans i potrafią lepiej je kontrolować, co ma niebagatelne znaczenie w osłabianiu psychologicznych mechanizmów powstawania stresu. Medytacja pomaga również w zmianie zachowań i przyzwyczajeń na takie, które bardziej sprzyjają zdrowiu. Dzieje się tak dlatego, że – praktykowana regularnie – podnosi poziom uważności, który z kolei pozwala lepiej dostrzegać szkodliwe nawyki (zarówno mentalne, jak i fizyczne), a co za tym idzie stopniowo eliminować je i zmieniać na zdrowsze.

 
Mimo tak niezwykłych zdrowotnych właściwości medytacji, które wyłaniają się z badań Blackburn i Epel, część środowiska naukowego pozostaje sceptyczna. Niektórzy stwierdzają, że zbyt wcześnie jest na stanowcze wnioski, a wyników tych eksperymentów nie należy przeceniać, gdyż są to jedynie wstępne i pilotażowe testy, przeprowadzane na nie dość licznych grupach. Zauważają także, że z badaniem takich zagadnień jak medytacja należy być bardzo ostrożnym, gdyż trudno poddają się one analizie naukowej i łatwo w tej dziedzinie o pomyłki. Jednak nikt z krytyków nie kwestionuje metodologicznej rzetelności testów, nad którymi pieczę sprawuje Blackburn – bądź co bądź noblistka. Sama Blackburn, komentując sceptyczne uwagi pod adresem jej prac nad efektami medytacji, zauważa, że dystans części środowiska naukowego bierze się z egzotyczności tej formy ludzkiej aktywności dla naszego kręgu kulturowego oraz nieuchronnych skojarzeń z duchowością i religijnością. Takie konotacje sprawiają, że niektórzy są z góry uprzedzeni co do ewentualnych – zupełnie już niezwiązanych z religią – korzyści płynących z medytacji.

 

Świecka medytacja

W tej kwestii zachodzą jednak spore zmiany wiążące się z opracowaniem świeckich praktyk medytacyjnych, które wykorzystują podstawowe techniki zaczerpnięte z liczących sobie tysiące lat duchowych tradycji Wschodu, lecz odrywają je od ich pierwotnego religijnego kontekstu i czynią z nich skuteczne narzędzia terapeutyczne. Mowa tutaj o stworzonej przez profesora medycyny, Jona Kabat-Zinna, metodzie Redukcji Stresu opartej na Uważności (MBSR – Mindfulness-Based Stress Reduction) oraz jej zmodyfikowanej wersji, przeznaczonej do zapobiegania nawrotom depresji, Terapi Poznawczej opartej na Uważności (MBCT – Mindfulness-Based Cognitive Therapy), wymyślonej przez profesorów Zindela Segala, Marka Williamsa i Johna Teasdale’a. Lista potwierdzonych licznymi badaniami naukowymi efektów stosowania tych metod jest imponująca. Okazuje się, że leczą one lub wspomagają leczenie wielu zaburzeń psychicznych i somatycznych, wśród których można wymienić: zaburzenia lękowe, zaburzenia snu, depresję, przewlekły ból, nadciśnienie, uzależnienia od substancji psychoaktywnych, zaburzenia odżywiania, choroby skóry, syndrom przewlekłego zmęczenia i wypalenia.

 
Jednak na stosowaniu tych terapii mogą skorzystać także osoby nie cierpiące na poważniejsze dolegliwości: stosowanie technik opartych na uważności poprawia funkcjonowanie układu odpornościowego, znacząco pomaga w radzeniu sobie ze stresem i trudnymi sytuacjami życiowymi, poprawia samopoczucie, zwiększa kontrolę nad emocjami, ułatwia zmianę szkodliwych nawyków, czyli w skrócie: w dużym stopniu przyczynia się do naszego dobrostanu.


Wiele wskazuje na to, że stworzenie świeckiej odmiany medytacji stopniowo przełamuje opór środowiska naukowego i medycznego wobec tej tematyki. Jednym z dowodów na rosnące zainteresowanie badaniem wpływu tej aktywności na nasz organizm jest wysyp badań neurologicznych, których wyniki pokazują, że medytacja wpływa na rozwój tych obszarów mózgu, które odpowiedzialne są za pamięć, uczenie się, koncentrację i emocje. Potwierdzeniem rosnącej popularności stosowania świeckich technik medytacyjnych jako pełnoprawnej medycznej terapii jest fakt, iż metoda Redukcji Stresu oparta na Uważności prof. Kabat-Zinna stosowana jest w Stanach Zjednoczonych już w 250 placówkach medycznych, a Brytyjski Narodowy Instytut Badań Klinicznych (National Institute for Clinical Excellence – NICE) zatwierdził Terapię Poznawczą opartą na Uważności jako skuteczną metodę zapobiegania nawrotom depresji.

Tagi: Brak tagów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *